339.

When the sun hits

-

Lipiec 2014; wrzucam, póki słońce i zieleń na zdjęciach nie wyglądają nienaturalnie. Kilka dni spokoju przed zupełnym chaosem, na który dziwnie byłam przygotowana, przynajmniej dopóki nie przejechało obok mnie białe prześcieradło.

3.09. Skubię słonecznik i zastanawiam się, czy kiedyś-kiedykolwiek będę lubić jesień.

339.

When the sun hits

-

Lipiec 2014; wrzucam, póki słońce i zieleń na zdjęciach nie wyglądają nienaturalnie. Kilka dni spokoju przed zupełnym chaosem, na który dziwnie byłam przygotowana, przynajmniej dopóki nie przejechało obok mnie białe prześcieradło.

3.09. Skubię słonecznik i zastanawiam się, czy kiedyś-kiedykolwiek będę lubić jesień.

338.

I’m trying to find a harmony but nothing seems to work, nothing seems to fit.

338.

I’m trying to find a harmony but nothing seems to work, nothing seems to fit.

337.

My life is full of pictures I didn’t take, or that I just took with my mind because I wasn’t fast enough with the camera. Maybe one day I’ll write a book about the pictures I didn’t take.

-

Kate, 7.2014

337.
My life is full of pictures I didn’t take, or that I just took with my mind because I wasn’t fast enough with the camera. Maybe one day I’ll write a book about the pictures I didn’t take.
-
Kate, 7.2014

337.

My life is full of pictures I didn’t take, or that I just took with my mind because I wasn’t fast enough with the camera. Maybe one day I’ll write a book about the pictures I didn’t take.

-

Kate, 7.2014

336.

-

Trzecia zlepka ze spacerów po Wiedniu. Czerwony garbus to drugi, po rozkopanym dworcu głównym, widok, który przywitał mnie w stolicy Austrii. Po długo-krótkiej podróży pełnej historii, których (chcąc nie chcąc) nigdzie indziej bym nie usłyszała.

Jest dużo pytań, które mogłabym zadać podróżującym. Są też takie, na które bym nie wpadła. Po drodze spotkałyśmy chłopaka, który swoim truckiem podjechał zaopatrzyć się w jakiś lodowy deser w najbliższych złotych łukach. Obdarzył nas pobłażliwym pół-uśmiechem i zapytał, czy nam się chce.

PS Shit happens.

336.

-

Trzecia zlepka ze spacerów po Wiedniu. Czerwony garbus to drugi, po rozkopanym dworcu głównym, widok, który przywitał mnie w stolicy Austrii. Po długo-krótkiej podróży pełnej historii, których (chcąc nie chcąc) nigdzie indziej bym nie usłyszała.

Jest dużo pytań, które mogłabym zadać podróżującym. Są też takie, na które bym nie wpadła. Po drodze spotkałyśmy chłopaka, który swoim truckiem podjechał zaopatrzyć się w jakiś lodowy deser w najbliższych złotych łukach. Obdarzył nas pobłażliwym pół-uśmiechem i zapytał, czy nam się chce.

PS Shit happens.

HTML Comment Box is loading comments...

Loading more posts